gejzerowe uśmiechy

Czas chyba zająć się i tą częścią bloga. Gejzerowym uśmiechem są po prostu... storczyki. Nie tylko te, które kupujemy w kwiaciarniach czy w marketach, interesują mnie również gatunki botaniczne.

Opiszę tu w prosty, nieprofesjonalny sposób swoich ulubieńców, perypetie z nimi związane i radości, bo tych dostarczają najwięcej. Również opisywać będę malutkie sadzonki storczyków botanicznych, które chciałabym doprowadzić do kwitnienia.

Nie jest to możne najłatwiejsze zadanie, bo sama również mam niewielkie doświadczenie w tym kierunku, ale... do odważnych świat należy.

niedziela, 15 maja 2011

Maczek - nowa hybryda

Wczorajsza wycieczka po tabliczki lepne na muchy zaowocowała... nową hybrydą phalaenopsis. Najczęściej zaglądałam do Leroy Merlin'a na wyprzedaże, tym razem w Castoramie była lepsza oferta. W LM kupiłam etykiety plastikowe do oznaczania roślin, ale w wyprzedaży były storczyki w tragicznym stanie po 10,00 zł od sztuki. Kiedy sprawdziłam stan korzeni, był to obraz nędzy i rozpaczy. Korzenie dokładnie zasuszone. Wzięłam więc etykiety i poszłam do Castoramy, ponieważ od kilku tygodni "kupuję" styropianowy podkład izolacyjny pod szklarenki. Jedna z nich jest elektrycznie podgrzewana, szkoda więc podgrzewać od spodu deskę stolika, skoro można odizolować taflą styropianu, taką o grubości niecałe 2 cm. Niestety, znów nie dotarłam do działu budowlanego :-), poszłam na dział ogrodniczy. Kupiłam dwie doniczki przeźroczyste. Z boku stał wózek z różnymi roślinami doniczkowymi, między innymi były i storczyki. Przejrzałam zawartość wózka, wybrałam jednego... za 5 złotych :-) Pierwszy raz trafiła mi się taka gratka.

W domu, pierwszą czynnością było napojenie rośliny. Następnie wyjęcie z doniczki i sprawdzenie stanu korzeni. Wyjątkowo trafiłam na korzenie w idealnym stanie - zieloniutkie, zdrowe, tylko kilka z nich było pustych do wycięcia. Ponieważ to nowa roślina, która doszła do kolekcji, została spryskana Prowado Plus AE. Po wchłonięciu środka namoczyłam namoczyłam korzenie w wodzie z dodatkiem Previcur'u. Moją nową hybrydkę zostawiłam do obeschnięcia. Po kilku godzinach, kiedy korzenie obeschły można ją było posadzić do świeżego podłoża. No i tak, chciała nie chciała, kolekcja znów powiększyła się o następny egzemplarz.
W przyszłym tygodniu będzie dostarczona nowa szklarenka. Mniej więcej tej samej wielkości co szklarenka ogrzewana, tyle, że ta nie będzie mieć grzania. Zimą będzie ogrzewana kablem podwójnie izolowanym, który w okresie letnim nie będzie wykorzystywany. Będzie to szklarenka na starsze sadzonki, bardziej odchowane, nie wymagające już tak intensywnej troski.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz