gejzerowe uśmiechy

Czas chyba zająć się i tą częścią bloga. Gejzerowym uśmiechem są po prostu... storczyki. Nie tylko te, które kupujemy w kwiaciarniach czy w marketach, interesują mnie również gatunki botaniczne.

Opiszę tu w prosty, nieprofesjonalny sposób swoich ulubieńców, perypetie z nimi związane i radości, bo tych dostarczają najwięcej. Również opisywać będę malutkie sadzonki storczyków botanicznych, które chciałabym doprowadzić do kwitnienia.

Nie jest to możne najłatwiejsze zadanie, bo sama również mam niewielkie doświadczenie w tym kierunku, ale... do odważnych świat należy.

niedziela, 8 maja 2011

eksperymentów ciąg dalszy

Zeszłoroczny eksperyment (wpis z 21 listopada 2010) z pociętymi sztobrami na kilkucentymetrowe kawałki z jednym oczkiem (bez smarowania mazidłami) nie powiódł się. Sztoberki zaczęły szybko zagniwać w pojemniczku ze sphagnum. Jeszcze w tym samym miesiącu, przeglądając różne fora o tematyce ogrodniczej trafiłam, na dyskusję dwojga osób na temat: "czy na obciętych pędach kwiatowych phalaenopsis wstawionych do wody można wyhodować keiki?" Zainteresował mnie ten temat, dodałam go do zakładki...

Z początkiem roku zaczynał się powoli rozkręcać temat keiki paste. Och, byłam bardzo ciekawa, jak to "cudeńko" działa, ale na wydawanie pieniędzy na tę maść raczej nie miałam ochoty, tym bardziej, że wcześniej znalazłam przepis na domową samoróbkę... Przepis zanotowałam w notatniku, bo może kiedyś się przyda...

Właśnie zakwitła reanimowana bordowa hybryda phalaenopsis

Byłam w siódmym niebie, ponieważ roślina, chociaż nie miała zbyt wielu korzeni, zaczęła wypuszczać nowy liść i pęd kwiatowy..
Chyba tego szczęścia było za wiele na raz. Hybryda w szybkim tempie gubiła korzenie, liście traciły turgor. Nie było na co czekać. Obcięłam pęd z kwitnącymi kwiatami a doniczkę z rośliną trzeba było zniszczyć. Kwiatuszki powędrowały do literatki z wodą. Potem doszła jeszcze jedna łodyżka, i jeszcze jedna. Na wszystkich trzech łodyżkach poodkrywałam oczka i posmarowałam mazidłem domowej roboty.

Rezultat przeszedł moje oczekiwania. Półminiatura doczekała kwiatów i... keiki. Tutaj pomogłam roślinie smarując, w listopadzie zeszłego roku, oczko na pędzie.


Na roślinie keiki szybciej przyrastało niż w literatce. Na dzień dzisiejszy pęd kwiatowy wydłuża się zanim przekwitnie ostatni z kwiatów a keiki... właśnie oddzieliłam od rośliny matecznej i posadziłam w sphagnum. Chcę się dowiedzieć, czy keiki z dwoma korzonkami, około pięciocentymetrowej długości każdy, zdoła samodzielnie przeżyć.

Łodyżki wstawione do wody również tworzą keiki, chociaż ich wzrost nie jest tak szybki jak keiki rosnące bezpośrednio na roślinie matecznej. W marcu dało się zauważyć niewielkie powiększenie oczek, ale maj przyniósł następne zaskoczenie. Z pięciu posmarowanych oczek cztery się rozwijają. To już jest coś!
Eksperyment na hybrydzie dał mi odpowiedź, że najzwyklejszy, najtańszy ukorzeniacz do sadzonek zielnych połączony z wazeliną kosmetyczną zamiast maści ogrodniczej, działa i stymuluje tworzenie keiki na pędach kwiatowych! Nie wiem tylko, jakie będzie działanie na gatunkach botanicznych phalaenopsis. Może kiedyś trafi się podobna sytuacja, że będę zmuszona w ten sposób ratować roślinę przed jej utratą, wtedy tę wiedzę wykorzystam. Nie wcześniej.

A łodyżki stojące w literatce? Najpierw eksperyment trzeba doprowadzić do końca, czyli bądź uzyskam ładnie wyrośnięte keiki, bądź będą rosły do pewnego momentu i... uschną z braku sił witalnych do dalszego życia. Ano zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Poniżej jest zapis obserwacji

14.01.2011
Wczoraj do obciętego pędu kwiatowego z bordowej hybrydy Phalaenopsis dołożyłam zasychający od czubka pęd z Limonka. Wszystko to razem umieściłam w literatce z destylowaną wodą z dodatkiem ukorzeniacza i jednej kropli Asahi SL. Jestem ciekawa, czy coś z tego wyjdzie - będę obserwowała.

23 stycznia 2011
Dziś widzę, że te odkryte oczka jednak rosną! Po dwóch dniach moczenia w przygotowanej miksturze, zmieniłam ją na czystą wodę destylowaną. Ciekawe, czy w ten sposób coś uzyskam.
"Przepis" podałam dzisiaj na Forum FO.

27 stycznia 2011
Najkrótszy ze sztobrów, ten z jednym oczkiem, został wyrzucony - zasychał, pozostałe nie wiem, czy przetrwają.

29 stycznia 2011
Dzisiaj posmarowałam odkryte oczka mazidłem ukorzeniacza z wazeliną - z dużą przewagą ukorzeniacza. Zrobiłam z tego gęstą maść. Zobaczymy jak zareagują oczka. Woda w literatce została wymieniona na czystą destylowaną.

19 luty 2011
Pędy w literatce trzymają się. Oczka są jakby nieco powiększone, co daje nadzieję, że może coś z tego będzie. Pęd z bordowej hybrydy zatrzymał zasuszanie, chciałabym mieć z niego bodaj jedno keiki, bo hybryda była naprawdę piękna.

27 luty 2011
Literatkowe pędy trzymają się dobrze. Pęd bordowy zatrzymał proces zasychania po zgubieniu przekwitającego kwiatka..., a reszta? Oczka chyba jednak powiększają się nieznacznie - może jednak coś z tego będzie? Pomyślę, może wstawię literatkę do szklarenki - zobaczymy.


22 marca 2011
Pędy w literatce trzymają się nadzwyczaj dobrze. Oczka, chociaż w ślimaczym tempie, ale się powiększają. Pędy nie gniją, nie zasychają. Woda destylowana w literatce nie jest wymieniana jedynie uzupełniana. Oczka na limonce i na bordowej rosną. Na pewno na to ma wpływ astronomiczna wiosna.

Literatka jednak stała cały czas na regale. Szkoda mi było miejsca w szklarence.
Nadal będę rejestrowała postępy na pędach, bo nie wiem co to będzie - skrzydełko czy nóżka, pędzik czy keiki?

2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że się udało :-) Keiki trzeba było przenieść do doniczek, bo pęd zaczął zasychać. Pozdrawiam

      Usuń