gejzerowe uśmiechy

Czas chyba zająć się i tą częścią bloga. Gejzerowym uśmiechem są po prostu... storczyki. Nie tylko te, które kupujemy w kwiaciarniach czy w marketach, interesują mnie również gatunki botaniczne.

Opiszę tu w prosty, nieprofesjonalny sposób swoich ulubieńców, perypetie z nimi związane i radości, bo tych dostarczają najwięcej. Również opisywać będę malutkie sadzonki storczyków botanicznych, które chciałabym doprowadzić do kwitnienia.

Nie jest to możne najłatwiejsze zadanie, bo sama również mam niewielkie doświadczenie w tym kierunku, ale... do odważnych świat należy.

sobota, 2 kwietnia 2011

Półminiatura phalaenopsis (yellow butterfly)

Nie zdzierżyłam. Będąc dziś w Leroy Merlin, jak zwykle zajrzałam na dział ogrodniczy. Sporo towaru, wszak pora wiosenna, zwłaszcza dużo... zniszczonych storczyków. Co z tego, że kuszą pięknymi kolorami kwiatów, kiedy niszczone są przez szkodniki, albo mają zasuszone/przelane korzenie. Na stołach z roślinami nieciekawie to wygląda, a na wózkach z przecenami aż gęsto od roślin, jakże często już w agonalnym stanie. Jeżeli trafi się storczykowy maniak, to kupi za grosze dogorywającą roślinę, żeby choć jedną z tysiąca uratować.

Inne rośliny gdy są bez korzeni - giną, storczyk do końca walczy o życie i... jeśli trafi na litościwą duszę, która mu pomoże, wytwarza nowy system korzeniowy i za okazane serce odwdzięcza się... kwiatami.

Kupiłam storczyka z przeceny za 10 złotych. Trafił mi się w idealnym stanie, tyle że bez kwiatów. Na etykietce było napisane "yellow butterfly" - żółty motyl. Obydwa pędy kwiatowe miał zasuszone.
Wizualnie stan rośliny bardzo dobry, liście ciemnozielone bez plam i uszkodzeń, bez zmian chorobowych. Liście stosunkowo krótkie, około 15 cm. Nie widać śladów żerowania szkodników. Korzenie powietrzne w większości połamane, korzenie w doniczce w bardzo dobrym stanie, wycięłam kilka lekko zagniwających końcówek, dezynfekując alkoholem etylowym.

Przed wyjęciem z doniczki storczyk był namoczony w przegotowanej, odstałej wodzie z dodatkiem kilku kropel Bioseptu 33SL. Po 20 minutach wyjęłam roślinę z doniczki i zostawiłam do obeschnięcia korzeni. Profilaktycznie żółty motyl został opryskany Provado Plus AE na żerujące szkodniki.
Tak przygotowaną roślinę posadziłam do podłoża z OrchidSklepiku, dodając węgiel drzewny. Liście zmyłam z wierzchu i od spodu wodą destylowaną z dodatkiem kilku kropel świeżej cytryny i kilku kropel alkoholu etylowego. Ma to na celu dezynfekcję, oczyszczenie blaszki liścia z kurzu, nieproszonych lokatorów (szkodników). Poprawia wygląd liści, które nabierają blasku. Phalaenopsisa podleję dopiero za 7-10 dni, kiedy korzenie zmienią barwę z zielonej na srebrzystozieloną. Przez ten czas storczyk będzie w kwarantannie, pilnie obserwowany, czy nie występują na nim, jakieś niepożądane reakcje.

Phalaenopsis hybryda ('yellow butterfly') po przesadzeniu
a tak wyglądają kwiaty 'yellow butterfly'

2 komentarze:

  1. Elu, mam nadzieję, że Ci szybko się odwdzięczy takimi pięknymi kwiatami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Justysiu :-). Żółtego motyla wymęczyłam od razu na wstępie, gdy przyniosłam go do domu. Teraz jest pod obserwacją. Mam również nadzieję, że szybko u mnie zakwitnie, tym bardziej, że ten nowy nawóz, który stosuję swoim dorosłym storczykom, bardzo dobrze się sprawdza. Phal equestris var 'rosea' bez przerwy wydłuża pędzik, MM ma już ładnie odrośnięty nowy pędzik, phal pallens też powolutku przybywa pędzika, no i hybrydy mają ładne przedłużenia.

    OdpowiedzUsuń