gejzerowe uśmiechy

Czas chyba zająć się i tą częścią bloga. Gejzerowym uśmiechem są po prostu... storczyki. Nie tylko te, które kupujemy w kwiaciarniach czy w marketach, interesują mnie również gatunki botaniczne.

Opiszę tu w prosty, nieprofesjonalny sposób swoich ulubieńców, perypetie z nimi związane i radości, bo tych dostarczają najwięcej. Również opisywać będę malutkie sadzonki storczyków botanicznych, które chciałabym doprowadzić do kwitnienia.

Nie jest to możne najłatwiejsze zadanie, bo sama również mam niewielkie doświadczenie w tym kierunku, ale... do odważnych świat należy.

wtorek, 5 kwietnia 2011

Miltonia - nowy lokator

Będąc w sobotę w Leroy Merlin wypatrzyłam jedyną, zakamuflowaną między phalaenopsisami miltonię. Dzisiaj nie wytrzymałam i znów pojechałam. Właściwie to nie po miltonię, ale po nawóz dla maluchów z przewagą azotu i potasu. Nawozu nie kupiłam, ale porozmawiałam z obsługą działu i zapytałam o miltonię. Okazało się, że nie było na nią chętnych od... listopada zeszłego roku, czyli od dnia otwarcia marketu. Hi, hi, hi, chyba czekała na mnie nie chcąc dać się kupić przez kogoś innego słysząc jak głośno sobie przy niej wtedy westchnęłam. Dziś ją kupiłam za 10 złotych! :-)



Kolor liści jest trochę wyblakły, ale widać nowe przyrosty. Zobaczymy, jak u mnie się sprawdzi, czy warunki w pokoju będą jej odpowiadały. Na razie dostała wody do oporu, moczyłam doniczkę prawie przez godzinę. Dam jej odpocząć i zaaklimatyzować się, potem sprawdzę korzenie i podłoże.

2 komentarze:

  1. Elu, Miltonia nie wygląda źle. Jeżeli tak długo stała w markecie to jakiś extra egzemplarz Ci się trafił.

    OdpowiedzUsuń
  2. Justysiu, ja naprawdę bardzo głośno westchnęłam przy niej. Kupiłam wtedy paphiopedilum wielkokwiatowe a na miltonię zabrakło :-)Była biała z czerwonym środkiem, o ile dobrze pamiętam, chyba że był to inny egzemplarz odłożony przez załogę dla kogoś i zapomniany. Będzie niespodzianka, jeżeli zaaklimatyzuje się u mnie i zechce rosnąć.

    OdpowiedzUsuń