gejzerowe uśmiechy

Czas chyba zająć się i tą częścią bloga. Gejzerowym uśmiechem są po prostu... storczyki. Nie tylko te, które kupujemy w kwiaciarniach czy w marketach, interesują mnie również gatunki botaniczne.

Opiszę tu w prosty, nieprofesjonalny sposób swoich ulubieńców, perypetie z nimi związane i radości, bo tych dostarczają najwięcej. Również opisywać będę malutkie sadzonki storczyków botanicznych, które chciałabym doprowadzić do kwitnienia.

Nie jest to możne najłatwiejsze zadanie, bo sama również mam niewielkie doświadczenie w tym kierunku, ale... do odważnych świat należy.

sobota, 26 marca 2011

... i co z tego wyjdzie?

W drugiej dekadzie listopada opisałam eksperyment z pociętą na kawałki łodyżką kwiatową, którą umieściłam w sphagnum. Nic z tego nie wyszło. Sztobry zasychały i nie było sensu dalej tym się bawić.
W połowie stycznia tego roku trafiła się następna łodyżka, która zaczęła zasychać po przekwitnięciu. Zadałam sobie wtedy pytanie: Jeśli odsłonię oczka śpiące, posmaruję je maścią własnej produkcji i pędy tak przygotowane wstawię do wody - co z tego wyjdzie? Oto rezultat:
Woda destylowana w literatce jest tylko uzupełniana. Obie łodyżki nie gniją, oczka powoli powiększają się. Co dalej z tego wyjdzie? Ano, zobaczymy :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz