gejzerowe uśmiechy

Czas chyba zająć się i tą częścią bloga. Gejzerowym uśmiechem są po prostu... storczyki. Nie tylko te, które kupujemy w kwiaciarniach czy w marketach, interesują mnie również gatunki botaniczne.

Opiszę tu w prosty, nieprofesjonalny sposób swoich ulubieńców, perypetie z nimi związane i radości, bo tych dostarczają najwięcej. Również opisywać będę malutkie sadzonki storczyków botanicznych, które chciałabym doprowadzić do kwitnienia.

Nie jest to możne najłatwiejsze zadanie, bo sama również mam niewielkie doświadczenie w tym kierunku, ale... do odważnych świat należy.

środa, 17 listopada 2010

Pierwsze sadzonki

Pierwszym maluchem, który u mnie się pojawił była sadzoneczka Vanda Bensonii, kupiona na allegro 27 lipca tego roku razem z sadzonką Kingidium philippinensis i trochę młodszą (8 sierpnia br.) Vanda sansai blue.
Przy dokładnych oględzinach sadzonek zauważyłam, że do V. bensonii jest "przytulona" mikroskopijna druga sadzoneczka, którą udało mi się - bez uszkodzenia jej - oddzielić
Vanda bensonii


Kingidium philippinensis
Vanda sansai blue
Pogoda była ładna, tylko problemem było, jak w domowych warunkach utrzymać je przy życiu.
Był to faktycznie skok na głęboką wodę. Miałam doświadczenie w wysiewach i prowadzeniu kwiatów ogrodowych/rabatowych a nie w tak egzotycznych roślinach, jakimi są storczyki.
Potem doszły inne sadzoneczki: Paphiopedilum sukhakulii extra x self, paphiopedilum malipoense 'gigant' a wraz z nim dwa dołączone gratisy phalaenopsis violacea 'blue'. Trzeba było myśleć o jakimś lokum dla tego przedszkola, no i wymyśliłam... kupiłam chlebak i część sadzonek tam umieściłam.

zamiast szklarenki... chlebak
Warunki do uprawy czy pielęgnacji storczyków - sadzonek czy form dorosłych - nie mam może komfortowe, ale od pierwszej do ostatniej sadzonki żadna mi nie zginęła.
Storczykowy żłobek na najmniejsze sadzonki
moczenie koszyczków z maluchami
Z podlewaniem nie było problemów. Wystarczyła styropianowa tacka i przegotowana, odstała woda, by moczyć koszyczki. Z początku używałam do ich moczenia tylko destylowanej wody, potem przeszłam na przegotowaną i odstałą wodę. Wychodziło to taniej a nie szkodziło maluchom. Destylowanej wody używałam tylko do zamgławiania na przemian z mgiełką dla storczyków lub preparatem do pielęgnacji storczyków z witaminą C.
Sadzonki rosły. Mini szklarenka i chlebak zrobiły się ciasne, trzeba było myśleć o czymś większym, w czym bezpiecznie i w miarę dobrze przezimują, ale o tym w osobnym wątku.

2 komentarze:

  1. Twój storczykowy chlebak to najfajniejszy patent "pudełkowy" jaki do tej pory widziałam. Super, że udało Ci się utrzymać przy życiu te maleństwa. U mnie niestety to nie wyszło. Nie będę już dalej eksperymentować, ale za Ciebie trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten chlebak naprawdę oddaje mi nieocenione usługi, zwłaszcza z wietrzeniem roślinek. Zobaczymy, co wyjdzie jak zainstaluję w dużym pojemniku "ogrzewanie podłogowe" :-). Zamówiłam to tańsze, podwójnie izolowane do akwariów i do terrariów, czyli mogą być zalane wodą. Zrobię najpierw próbę generalną u siebie i bez obawy opublikuję tutaj wyniki, jakie by one nie były.

    OdpowiedzUsuń