gejzerowe uśmiechy

Czas chyba zająć się i tą częścią bloga. Gejzerowym uśmiechem są po prostu... storczyki. Nie tylko te, które kupujemy w kwiaciarniach czy w marketach, interesują mnie również gatunki botaniczne.

Opiszę tu w prosty, nieprofesjonalny sposób swoich ulubieńców, perypetie z nimi związane i radości, bo tych dostarczają najwięcej. Również opisywać będę malutkie sadzonki storczyków botanicznych, które chciałabym doprowadzić do kwitnienia.

Nie jest to możne najłatwiejsze zadanie, bo sama również mam niewielkie doświadczenie w tym kierunku, ale... do odważnych świat należy.

niedziela, 6 stycznia 2013

Podsumowanie roku

Zeszłoroczny sezon był dosyć łaskawy dla mojej kolekcji. Wiosną, po dokładnym przeglądzie, niewiele roślin chorowało, za to od początku w kość dały ziemiórki i drobniutkie muszki, których była plaga od usytuowanego prawie naprzeciw okien kontenera na śmieci. Ogólnie rośliny dobrze zniosły miniony sezon.
Trochę nowych roślin doszło do kolekcji, pozostałe w dobrej kondycji się rozrastały. Rok bogaty w kwitnienia i ... w połamane przez nieuwagę pędy kwiatostanowe. Rok 2012 był pod znakiem naturalnego nawozu Guano dla storczyków, z tym że zmieniłam całkowicie podejście do zasilania. Poprzednie lata starałam się zasilać swoją gromadkę bardzo regularnie i dokładnie według instrukcji, przeważnie komponentami typowo chemicznymi.

Zeszły sezon to rok radykalnego ograniczenia zasilania. Skoro Matka-Natura nie rozpieszcza zbytnio swoich zielonych dzieci, dlaczego ja mam swoje rośliny przekarmiać? Stają się wtedy duże i leniwe, nie bardzo chcą kwitnąć :-) W użyciu było - raz w miesiącu - wyłącznie Guano i tylko w śladowych ilościach. Masdevallie zasilane były jeszcze rzadziej - ot, kiedy mi się przypomniało. Być może ograniczenie nadmiaru różnorodnych nawozów korzystnie wpłynęło na kondycję mojej kolekcji. Masdevallie były w tej komfortowej sytuacji, że często podlewał je deszcz, pozostałe korzystały z przegotowanej i odstałej kranówki. Na inną opcję (filtry odwróconej osmozy) na razie się nie zanosi.

Grudzień upływał nam - w większości - z dodatnimi temperaturami, co pozwoliło na solidne wietrzenie przy otwartym oknie. Przy przymrozkach okrywałam solidnie rośliny gazetami, by otworzyć chociaż na 5 minut okno. W tym roku nie widzę pleśni tworzącej się na powierzchni podłoża w doniczkach. Wiatrak jest dobry do ruszenia stojącego powietrza w pokoju, ale lepsze jest solidne wietrzenie, gdy pogoda na to pozwala.
Zbliża się przedwiośnie a z nim podatność roślin na choroby, trzeba będzie więc zaopatrzyć się w naturalne środki ochrony, by wspomóc i uodpornić rośliny po zimowych, niekorzystnych warunkach.

WSZYSTKIEGO DOBREGO NA ZIELONO ZAKRĘCONYM STORCZYKARZOM, DZIAŁKOWCOM, OGRODNIKOM I INNYM DZIECIOM (DUŻYM I MAŁYM)  MATKI-NATURY!

Paphiopedilum Pinocchio (glaucophyllum x primulinum)

Całkowitym zaskoczeniem jest dla mnie Paphiopedilum Pinocchio. Roślinę otrzymałam od Laury we wrześniu 2011 roku. Sabotek od wiosny bardzo często zostawiany był na parapecie za oknem, nawożony sporadycznie, silnie rozcieńczonym Guano.
Paphiopedilum Pinocchio w sezonie lubi nie za wysokie temperatury, dobrą cyrkulację powietrza, podłoże utrzymywane lekko wilgotne. Nie roztkliwiałam się nad nim zbytnio, ale nie doprowadzałam do całkowitego przesuszenia podłoża, jak to się dzieje w przypadku Phalaenopsis. Pęd kwiatostanowy pokazał się na początku grudnia, od tamtej pory niewiele podrósł. Jest nadzieja - to znaczy ja ją mam - że do wiosny pokaże kwiat, o ile wcześniej nie połamię pędu przez nieuwagę ;-).

Phalaenopsis Bronze Maiden (mannii x schilleriana)

Po Phalaenopsis Cassandra niespodzianką jest pęd kwiatostanowy na Phalaenopsis Bronze Maiden. Jest to hybryda pierwszorzędowa, zarejestrowana w 1964 roku przez panią Lester McCoy. Sadzonka również kupiona u p. Basi w tym samym czasie co Phal. Cassandra. Prowadzona identycznie jak Phal. Cassandra  i pozostałe storczyki tego rodzaju.
Phalaenopsis Bronze Maiden to roślina średniej wielkości, kwiaty też ma mieć niewielkie ale prawdopodobnie pachnące, o czym niedługo przekonam się osobiście :-)

Phalaenopsis hybryda NoID - miniatura

Oh, byłabym zapomniała o miniaturowej hybrydzie, też reanimowanej. Na niej odbiła się się moja niewiedza, dotycząca własności sphagnum. Kupione były dwie miniatury - jaśniejsza i ciemniejsza. Żeby było widać moją troskę o te rośliny, moczyłam je skrupulatnie co dwa tygodnie. Na rezultaty długo czekać nie było trzeba - obu roślinom zgniły korzenie. Jedna z roślin nie przeżyła nadmiaru troski, druga wreszcie wyszła na prostą po reanimacji. Pierwszy pęd kwiatostanowy nieostrożnie złamałam, na ten, który wyrósł następny, zwracałam szczególną uwagę, by go znów nie złamać. Pąki są piękne, grubaśne i lada chwila pokaże się kwiat w pełnej krasie.

Phalaenopsis hybryda NoID (Yellow Butterfly)

Nie tylko woskowa hybryda zakwitła, do kwitnienia szykuje się następna, reanimowana hybryda z handlową nazwą "Yellow Butterfly". Nie wiem jakie będą kwiaty, ale patrząc na pąki i nazwę, będą na pewno żółte. Do domu przyniosłam ją w niezbyt dobrym stanie, ale udało się ją odratować dość szybko.

Phalaenopsis hybryda NoID - żółty woskowiec

Woskowiec już od ponad tygodnia kwitnie, rozsiewając wieczorami subtelny, bardzo przyjemny zapach. Na początek zaczęła dwoma kwiatami, na ilu zakończy - to się okaże :-)
Była reanimowana, jak większość moich nieoznaczonych hybryd

Keiki na Phalaenopsis equestris 'rosea'

Ten rok kwitła przez cały sezon prawie 100 kwiatami. Pod koniec kwitnienia, na dłuższym z pędów kwiatostanowych wytworzyła kwitnące keiki, na drugim - krótszym - odbija przedłużeniem. Niezmordowana roślina, ozdoba parapetu. Jej pędy kwiatostanowe mają ponad pół metra długości, stare pędy zasuszyła. 


Phalaenopsis Cassandra (stuartiana x equestris)

To była niewielka sadzonka, z agaru wyjęta na dwa miesiące przed jej kupnem (maj 2011). Jak większość Phalaenopsisów, odkupiłam ją od p. Basi. Kiedy cofam się do notatek z tamtego roku, mam zapisane, że bardziej będą w niej przeważały cechy Phal. stuartiany. Ze stuartiany wzięła srebrzysto zielone, pięknie nakrapiane liście i nakrapiane dolne płatki kwiatu, z Phal equestris natomiast ma wielkość i kolor kwiatu, nie tak intensywny jak u rodzica. Roślina nie jest wymagająca. U mnie najpierw trzymana przez krótki okres czasu w ogrzewanej szklarence, następnie przeniesiona na parapet (wystawa północna). Łatwa w uprawie, bez specjalnych wskazań uprawowych. Prowadzona jak pozostałe Phalaenopsis. Zasilana sporadycznie silnie rozcieńczonym Guano do storczyków

Po okwitnięciu trzeba jej będzie zmienić doniczkę, bo już korzenie nie mieszczą się w niej.