gejzerowe uśmiechy

Czas chyba zająć się i tą częścią bloga. Gejzerowym uśmiechem są po prostu... storczyki. Nie tylko te, które kupujemy w kwiaciarniach czy w marketach, interesują mnie również gatunki botaniczne.

Opiszę tu w prosty, nieprofesjonalny sposób swoich ulubieńców, perypetie z nimi związane i radości, bo tych dostarczają najwięcej. Również opisywać będę malutkie sadzonki storczyków botanicznych, które chciałabym doprowadzić do kwitnienia.

Nie jest to możne najłatwiejsze zadanie, bo sama również mam niewielkie doświadczenie w tym kierunku, ale... do odważnych świat należy.

środa, 18 kwietnia 2012

Masdevalliowo... i nie tylko

Jeszcze nie tak dawno z utęsknieniem patrzyłam na wieczorne temperatury za oknem i wzdychałam z utęsknieniem... kiedy wreszcie się ociepli. Miałam u koleżanki swoje roślinki i już nie mogłam się doczekać dnia, gdy je będę miała w domu. No i się doczekałam, lecz to, co dostałam, przeszło moje najśmielsze marzenia. Oprócz kupionych dostałam jeszcze wielki prezent z dodatkowych roślin, najwięcej masdevallii. Jestem cała w skowronkach, niczym wiosna, która się budzi do życia :-)
zdjęcie "rodzinne" masdevallii
zdjęcie rodzinne wszystkich otrzymanych roślin
 Dobrze, że nie są to wielkie egzemplarze, bo nie byłoby gdzie je postawić. W niewielkim kartoniku zapakowanych było aż DWANAŚCIE ROŚLIN! Dziękuję Dobry Duszku :-) Myślę, że będą się miały u mnie dobrze.

wtorek, 3 kwietnia 2012

Jak gejzerka Masdevallię kotwiczyła w miseczce


Poprzednio pisałam, że dokupiłam do kolekcji dwie masdevallie. Masdevallia coccinea var xantina otrzymała patyczek podtrzymujący ją w dosyć głębokiej doniczce, natomiast Masdevallia picea przy byle poruszeniu doniczką kładła się w niej, jakby czekała na hasło "a teraz możesz iść spać". Spania nie będzie, bo jej wymieniłam doniczkę na... miseczkę. No i zaczęło się. Miała jeszcze więcej pola do systematycznego wywracania się. Dodany patyczek i związanie ciaśniej liści na niewiele się zdało. Picea jak się kładła, tak się kładła dalej pokazując korzenie zamiast je w podłożu chować. Trzeba było użyć fortelu, by grzecznie stała w doniczce. Myślałam, myślałam i wymyśliłam. Jak każdy storczykarz chomikuję różne plastikowe pojemniczki po artykułach spożywczych, bo one bardzo często służą nam za doniczki, zwłaszcza dla sadzonek. Moja masdevallia do miniaturek raczej nie należy, więc żeby ją usztywnić w płytkiej doniczce użyłam plastikowego pojemnika... po surówkach. Obcięłam dno i delikatnie wcisnęłam pojemnik w podłoże, zamocowałam łącząc pojemnik z miseczką przezroczystą taśmą samoprzylepną. To jeszcze było za mało, więc wypaliłam dziurki w pojemniku blisko górnej krawędzi i wsunęłam w nie patyczki do szaszłyków. Tym sposobem moja masdevallia już nie kładzie się na boki, bo jest dobrze zakotwiczona w podłożu :-) 
Masdevallia coccinea var xantina już nie potrzebowała takich ceregieli, jej wystarczył kawałek przezroczystego plastiku przy obrzeżu doniczki - to tak pro forma, gdyby i ona chciała się położyć :-)
Masdevallia coccinea var xantina


 Wczoraj dostałam wiadomość od Laury, że masdevallia, którą zamówiłam u Asi już niedługo będzie w Polsce. Teraz zostaje czekać, kiedy to maleństwo dotrze do kolekcji, a jest to prawdziwa, około 5cm miniaturka :-)

Acha, i pewnie zadajecie sobie pytanie, po co gejzerka związała roślinom ciaśniej liście. Jest to sposób przeniesiony żywcem ze szklarni, gdzie bardzo dawno temu przy rozmnażaniu roślin z sadzonek przycinało się liście albo je ciasno związywało, żeby zmniejszyć powierzchnię parowania sadzonki. Dopiero się okaże, jak to się sprawdzi przy masdevalliach :-) hihihi