gejzerowe uśmiechy

Czas chyba zająć się i tą częścią bloga. Gejzerowym uśmiechem są po prostu... storczyki. Nie tylko te, które kupujemy w kwiaciarniach czy w marketach, interesują mnie również gatunki botaniczne.

Opiszę tu w prosty, nieprofesjonalny sposób swoich ulubieńców, perypetie z nimi związane i radości, bo tych dostarczają najwięcej. Również opisywać będę malutkie sadzonki storczyków botanicznych, które chciałabym doprowadzić do kwitnienia.

Nie jest to możne najłatwiejsze zadanie, bo sama również mam niewielkie doświadczenie w tym kierunku, ale... do odważnych świat należy.

poniedziałek, 26 września 2011

Masdevallia floribunda

Lauro, tutaj jeszcze raz Ci podziękuję, ale za Masdevallia floribunda :-**.
Właściwie, to od floribundy się zaczęło. Kilka miesięcy wstecz Laura zapytała mnie, czy reflektowałabym na masdevallię, bo będzie swoją dzieliła. Byłam bardzo niezdecydowana, ale przekonała mnie, że floribunda nie ma specjalnych wymagań. Przed tygodniem otrzymałam przesyłkę z masdevallią i z Paphiopedilum "Pinocchio".
Masdevalii zmieniłam doniczkę na przezroczystą, ponieważ nie mam jeszcze wprawy w jej podlewaniu. Po czasie przeniosę ją do doniczki glinianej, bo w takiej najlepiej ją uprawiać. Przy zmianie doniczki wyszło, że mam dwie roślinki, które rozsadziłam.
A ponieważ mam już w sumie trzy masdevallie, trzeba było im wydzielić osobną etykietkę.
Powinnam napisać, że mam już cztery masdevallie, barlaeana i dwie floribundy, czwarta - masdevallia peristeria - jakoś nie może do mnie dotrzeć, chociaż była reklamowana na początku sierpnia a reklamacja była przyjęta. Dostałam przed kilkoma dniami wiadomość, że ją otrzymam początkiem października, po wystawie w Krakowie. Oby tak się stało. Masd. peristeria, którą otrzymałam to była roślina... już martwa, zanim ją rozpakowałam. Krótko po tym kupiłam Masdevallię barlaeana, która bez problemów rozrasta się bardzo szybciutko.
Mam nadzieję, że i Masdevallia peristeria wreszcie powiększy moją rodzinę masdevallii.

Paphiopedilum "Pinocchio"

Trochę spóźniłam się z nowymi postami. Trzeba było zaległe sprawy wyprowadzić na prostą i oto jestem, a właściwie jest nowy sabotek! Jest to Paphiopedilum "Pinocchio", które podarowała mi koleżanka. Lauro, pięknie dziękuję :-** za sabotka i za ... ale to już w następnym poście, żeby nie wprowadzać bałaganu :-).
A tak wygląda moja nowa chluba:



Sabotek jest ogromnie zagęszczony i z tego co widzę, ma jeszcze całe mnóstwo nowych rozetek, które prawie nie mieszczą się w doniczce. Po pełnej aklimatyzacji trzeba będzie roślinę jednak podzielić, żeby mogła swobodnie się rozrastać i kwitnąć.

niedziela, 11 września 2011

Następne sadzonki

W tym tygodniu moja gromadka znów powiększyła się o dwie sadzonki.
Phalaenopsis floresensis x Princess Kaiulani
Zestawiając warunki uprawy obojga rodziców malucha mam nadzieję, że będzie to ciekawa, pachnąca krzyżówka, której miejscem uprawy może być parapet, którą na pewno tam przeniosę wiosną, aż roślina dobrze się zaaklimatyzuje.

Phalaenopsis floresensis x Tsay Evergreen przybyła do mnie jako... niespodzianka od p. Basi wraz z sadzonką zaprezentowaną wyżej
Nie sądzę, żeby to była duża roślina, raczej niewielka i - z tego co widzę oglądając zdjęcia - będzie mieć również ciekawe kwiaty, zbliżone do żółtego koloru, który bardzo lubię.
Phalaenopsis mok choi yew jest sadzonką z oferty Kasiunieczki i zanosi się na to, że będzie to również ładna, duża roślina.


Wrócę do sadzonek kupionych w marcu tego roku, które trafiły do mnie z podmrożonymi korzeniami. Traciłam nadzieję, że coś z nich będzie, jednak warto było troszczyć się o nie, chociaż nie rokowały niczego dobrego. Storczyki, jak widać, potrafią zadziwiać, ale nie sądziłam, że aż w takim stopniu. Myślę, że dotyczy to w również (a może przede wszystkim) sadzonek.
Phalaenopsis stuartiana var nobilis. Traciłam nadzieję, że coś z niej w ogóle będzie. Przed miesiącem oczyściłam ją dokładnie z pozostałych martwych korzeni, usunęłam zniszczone liście, zostawiając tylko jeden - jedyny, jaki od marca wypuściła u mnie. I znów wymieniłam sphagnum na świeże z myślą, że jeśli te zabiegi nie przyniosą żadnych rezultatów, trzeba będzie pożegnać się z maluchem. 3 września, podczas przeglądania roślin zauważyłam, że nobilis będzie miała nowy listek.
Obym zawsze oglądała takie widoki :-)
W podobnym stanie były Phalaenopsis zebrina, Phalaenopsis sumatrana i Phalaenopsis c-c 'alba' x equestris 'alba'. Ta ostatnia wypuściła basal keiki, które dość ładnie się rozwija. Pozostałe dwie były prawie spisane na straty i tu miłe zaskoczenie - obie wreszcie rosną, nasadzają nowe listki, które są jeszcze za malutkie, by je pokazać, a które na pewno pokażę gdy dostatecznie podrosną.
Z pięciu sadzonek kupionych w marcu, najbardziej mnie zaskoczyła... Phalaenopsis venosa. Jako dwuletnia sadzonka zakwitnie jeszcze w tym roku!

Kingidium minus x amboinensis odchorowało zmianę warunków zrzucając korzonki, w to miejsce tworząc nowy system korzeniowy. Mam nadzieję, że przyszły rok uwieńczony będzie kwiatami :-)



Dochodzę do wniosku obserwując przez cały sezon, od wiosny do teraz, że warto o nie walczyć do "ostatniego tchu". Dowodem niech będą wyżej wymienione rośliny, jak również moje dwie Phalaenopsis violacea blue. Jeżeli chociaż w jednym korzonku kołacze się życie, jeżeli maciopci trzon rośliny jest nieuszkodzony chociaż roślina straci wszystkie liście, warto dać im ostatnią szansę, nie rezygnować. Warto jeszcze raz zastosować środek grzybobójczy, warto przelać korzonki płynem do naczyń, by usunąć niewidzialnych szkodników, warto po raz ostatni zmienić im sphagnum. One na pewno nie zrezygnują, będą walczyły do końca, co najwyżej stracą sezon w stosunku do pozostałych roślin. I to mnie w nich fascynuje i... uczy pokory wobec życia.

sobota, 3 września 2011

... idzie jesień

Lato nieubłaganie chyli się ku końcowi a nasze sadzonki spieszą się, by jeszcze uzupełnić ostatnie liście i korzenie przed niesprzyjającą im porą roku - zimą. Mają na to całą jesień, ostatnie dni ciepła i trochę wyższych temperatur w ciągu dnia, lecz z widocznym coraz bardziej ubytkiem światła.

Masdevallii peristeria nie pomogło przesadzenie do świeżego podłoża. Roślina szybko zamarła mając zniszczone korzenie. Jeszcze miałam nadzieję... odeszła do lepszego świata
to już martwa roślina
Phalaenopsis pallens, powinnam przenieść do jej wątku, ale wyjątkowo tu zaprezentuję. Po raz drugi pokazała kwiat, ale tym razem na nowym pędzie
Teraz zajrzymy do niektórych sadzonek kupionych w ciągu tego roku u p. Basi.
Phalaenopsis java sunshine bije wszelkie rekordy wzrostu wśród sadzonek. Aż miło popatrzeć na jej piękne, coraz większe liście. Jak będzie w takim tempie się rozwijała, szybko doczekam się u niej kwiatów
Phalaenopsis violacea (blue) 'Malaysian', drobniutka roślinka chętnie nasadza nowe listki
Paphiopedilum sukhakulii extra x self ma już rok. Kupiłam ją w zeszłym roku u p. Basi. Za dwa-trzy lata powinnam doczekać się pierwszych kwiatów. Jest to jedna z najstarszych, po Vandach, sadzonka w mojej gromadce.
Phalaenopsis bastianii ociągała się trochę z listkami najpierw wymieniając system korzeniowy na ten, na którym będzie się rozwijała. Każda sadzonka świeżo wyjęta z agaru zmienia korzenie na bardziej odporne, zdolne do życia w normalnych warunkach a nie w sterylnych, w jakich żyła na pożywce w butelce. U silniejszych sadzonek ten proces jest prawie nie zauważalny, u słabszych musimy wykazać minimum cierpliwości, zanim je wyrzucimy twierdząc, że roślina była do niczego, czy źle pielęgnowana.
Jest to tak jak z dziećmi. Jedne szybciej się rozwijają, inne wolniej. W końcowym efekcie te różnice się zacierają
Phalaenopsis cassandra ozdobna z srebrzysto zielonych, nakrapianych liści. Pięknie wygląda, zwłaszcza przy pełnym świetle - te kropki na liściach dodają jej urody
Phalaenopsis bronze maiden również ma liście srebrzysto zielone i również nakrapiane. Różnią się długością i kształtem liścia - ph bronze maiden ma je dłuższe i smuklejsze
Kupując u koleżanki sadzonkę Phalaenopsis equestris 'orange', do przesyłki dołączyła gratisik Phalaenopsis Guadelupe Pineda x venosa. Obie ładnie się rozwijają. Dziękuję Kasieńko :-)



Z marcowego zakupu sadzonek, gdzie część sadzonek miała przemrożone korzonki, w miejscu stoi, bez widocznego wzrostu, Phalaenopsis sumatrana.Po raz drugi wymieniłam jej sphagnum, może w przyszłym roku pokaże nowe liście, bo na tegoroczne, gdy sezon dobiega końca, już raczej nie liczę.
Phalaenopsis cornu-cervi 'alba' x equestris 'alba' przedłuża życie wypuszczając basal keiki. Nie tego czekałam, ale... basal keiki też cieszy. 
Phalaenopsis stuartiana var nobilis i Phalaenopsis zebrina nareszcie zdecydowały się na zauważalny wzrost. Na obu sadzonkach klują się nowe listki. Cierpliwość wreszcie przynosi efekty. Za jakiś czas pokażę obie rośliny, gdy listki będą bardziej widoczne.
Z marcowej gromadki jedynie Phalaenopsis venosa rośnie w miarę dobrze.

Przyszła kolej na rośliny od p. Elsner z Niemiec. One też wreszcie ruszyły z miejsca po przeniesieniu do sphagnum, wycięciu zarażonych liści i potraktowaniu wszystkich trzech roślin środkami grzybobójczymi. Wytrwałość została nagrodzona.
Phalaenopsis mariae wreszcie ruszyła z miejsca nasadzając nowy liść. Mam nadzieję, że będzie czysty, bez zmian chorobowych
Phalaenopsis lueddemanniana ma przede wszystkim nowy liść czysty, ładnie wykształcony
Phalaenopsis floresensis również pokazuje nowy liść w stożku wzrostu, lecz jest jeszcze za mały a mój aparat za słaby, by zrobić dobre makro w dużym zbliżeniu.

I znów wrócimy do sadzonek ale od innego sprzedawcy, u którego w zeszłym roku kupiłam Paphiopedilum malipoense 'gigant'. To od tego pana dostałam obie sadzoneczki Phalaenopsis violacea blue, które w tym roku dopiero wyszły na prostą, po moich błędach uprawowych. Sabotek rośnie powoli, ale nie ma z nim problemów. W tym roku rozwinął dwa listki - cieszą i te dwa :-)
Od tego pana kupiłam w tym roku Phalaenopsis speciosa. Po wymianie korzonków również cieszy wzrostem. 




Krótko po Masdevallii peristeria kupiłam Masdevallia barlaeana od forumowego dobrego duszka - Justysi. Do przesyłki dołączyła Cischweinfia dasyandra. Obie roślinki pięknie rosną. Masdevallia barlaeana szczyci się już dwoma przyrostami - bardzo rozwojowa, by nie rzec płodna roślinka. Tak jak Masdevallia umacnia się wszerz na stanowisku, Cischweinfia dasyandra rośnie w górę
Dziękuję Justysiu, masz lekką rękę do kwiatów :-)

Została do zaprezentowania Jumellea gracilipes. Od czasu kupna trzymana na parapecie zaokiennym, jedynie przy niskich temperaturach nocnych, schodzących do 14-8 stopni Celsjusza zabierana do pokoju. Zauważyłam, że po zmianie podłoża, którym była sama kora, roślina zaczęła rosnąć przedłużając korzenie, które są dość delikatne i kruche. Liści nowych nie inicjuje, ale ogólna kondycja rośliny jest bardzo dobra
Jeżeli ktoś ma w swojej kolekcji miltonie, dendrobia, oncidia, z Jumellea nie będzie mieć problemów.