gejzerowe uśmiechy

Czas chyba zająć się i tą częścią bloga. Gejzerowym uśmiechem są po prostu... storczyki. Nie tylko te, które kupujemy w kwiaciarniach czy w marketach, interesują mnie również gatunki botaniczne.

Opiszę tu w prosty, nieprofesjonalny sposób swoich ulubieńców, perypetie z nimi związane i radości, bo tych dostarczają najwięcej. Również opisywać będę malutkie sadzonki storczyków botanicznych, które chciałabym doprowadzić do kwitnienia.

Nie jest to możne najłatwiejsze zadanie, bo sama również mam niewielkie doświadczenie w tym kierunku, ale... do odważnych świat należy.

sobota, 11 grudnia 2010

Phalaenopsis Mini Mark - kwiatuszki

W niewielkiej doniczce Mini Mark uwodzi i czaruje kwiatami i piegami. Mały czarodziej :-)

Phal. Mini Mark

słodki buziaczek

Lokatorzy przechowalni

Zagospodarowana przechowalnia
Mój pojemnik, już zagospodarowany, funkcjonuje bardzo dobrze. Ponieważ jest pora zimowa, nie dokupowałam sadzonek. W pojemniku znalazły miejsce nie tylko sadzonki, ale i rośliny reanimowane.

Paphiopedilum wysoka wilgotność i ciepłe nóżki (korzonki) pobudziły do wzrostu. Sadzonka po lewej - paph. sukhakulii extra x self wypuszcza już drugi liść, natomiast u paph. malipoense 'gigant' widoczny jest wzrost listka i żywy kolor całej roślinki.

maluchy na podkładkach z kory czarnego bzu
Sadzonki, u których nie bardzo było widać wzrost, przeniosłam na podkładki z kory czarnego bzu. Widać odpowiada im takie "podłoże" z odrobiną sphagnum, które trzyma wilgoć przy korzeniach. Dendrobium aphyllum zatem niewiele przyrosło, ale jest żywe i zdrowe. Dwie małe sadzonki Phalaenopsis violacea 'blue' długo nie rosły, dopiero po przeniesieniu na podkładki jest zauważalny wzrost. U mniejszej sadzoneczki listeczek zaczął się powiększać, a już myślałam, że z niej nic nie będzie, chociaż korzonki ma silne i zdrowe. Większa sadzonka miała zredukowane korzonki do dwóch, ale zauważyłam, że oprócz powiększenia listka, mały bąbelek korzonka ukrył się pod nim. Najokazalsze jest Kingidium philippinensis i jeśli będzie rosło w takim tempie jak dotychczas, to na wiosnę czeka mnie wymiana podkładki.

Moje Vandy
Vandy też coraz lepiej rosną. Mała V. Bensonii pokazuje nowy korzonek, który już ma prawie 2 mm długości. Większa V. Bensonii i V. sansai blue przeniosłam na... rozpulchniony papierowy ręcznik. Widać podłoże z celulozy im służy, bo też uzbroiły się w nowe korzonki i listki.

czwartek, 9 grudnia 2010

Przechowalnia dla maluchów - spostrzeżeń ciąg dalszy

Z wilgotności wewnątrz pojemnika jestem zadowolona, oscyluje w granicach 80-90%.
Nie tylko ja jestem zadowolona, zwłaszcza rośliny, co objawia się szybkim przyrostem korzonków, rozwojem liści. Rośliny nie tracą turgoru.
Ogrzewanie nie jest włączone non stop. Włączam rano na 3-4 godziny, potem wyłączam. W tym czasie temperatura w pojemniku wzrasta do 26 stopni, wilgotność do 90%. Pozwalam roślinom "napić się" wilgoci według tego, jak mi czas pozwala i następnie uchylam po przeciwnej stronie wentylatora szybę (podpieram drewnianymi kołeczkami, które kładę na pojemniku)  i włączam wiaterek (wentylatorek z PCeta), do czasu, aż obeschnie szyba, którą jest pojemnik przykryty. Po wyłączeniu wiatraczka podpieram szybę drewnianymi kołeczkami z drugiej strony, żeby był jako taki obieg powietrza. Dopiero późnym popołudniem zdejmuję całkowicie szybę z pojemnika, by go dokładnie wywietrzyć. W pokoju przez cały czas utrzymuje się temperatura w granicach 20-21 stopni Celsjusza.

Myślę, że mój zwariowany pomysł dogrzania roślin kablem podwójnie izolowanym do akwariów/terrariów w plastikowym pojemniku w pełni zdał egzamin. Nie musiałam inwestować dużych pieniędzy, by zapewnić minimum komfortu swoim storczykowym maluchom. Pomoc kolegów z forum, na którym przestałam się udzielać, bardzo się przydała. Od początku nie było moim zamiarem stworzenie zagrożenia porażenia prądem ani dla siebie, ani dla innych.